MIŁOŚĆ

„Droga do sukcesu jest pełna kobiet popychających mężów.”

– Ignacy Jan Paderewski

Antonina Korsakówna

Nie samą karierą żyje człowiek. Nawet tak obłędny profesjonalista, a wręcz pracoholik jak Ignacy Jan Paderewski. Tym bardziej, że jego życie miłosne rozpoczęło się jeszcze przez rozkręceniem się międzynarodowej kariery naszego bohatera. Antonina Korsakówna, również absolwentka Instytutu Muzycznego, była od naszego bohatera o cztery lata starsza. Czy była piękna? Nie. Przynajmniej tak uważali współcześni. Jednak najwyraźniej miała w sobie „to coś” co w połączeniu z ponoć wyjątkowej urody oczami sprawiło, że Ignacy zwrócił na nią uwagę. Z drugiej strony ciężko byłoby mu jej nie zauważyć, skoro przychodziła na występy Paderewskiego i wpatrując się maślanym wzrokiem, wzdychała jak na filmach. Ignacy jednak zakochał się w niej równie szybko i mocno. Wiedział, że to „ta jedyna” i w wieku 19 lat poślubił Antoninę. Ceremonia miała miejsce 7 stycznia 1880 roku, a 9 października przyszedł na świat syn młodej pary. Wspaniała wiadomość? Jasne, ale tylko przez kilka dni. Bo podobnie jak matka Paderewskiego, Antonina zmarła w połogu. Zostawiła zrozpaczonego męża i syna, który jakby złych informacji było mało – okazało się że ma niedowład nóg. 

Kiedy kariera Ignacego zaczynała się już powoli rozpędzać, szybko w jego towarzystwie zaczęły kręcić się dziewczęta, które dziś określa się jako „groupies.” Innymi słowy są to fanki, które liczą na coś więcej niż autograf. Najpewniej jedną z takich groupies była właśnie francuska księżna Balouke de Brancovan, z którą nasz bohater wdał się w płomienny romans. Czy wiemy o tych relacjach coś więcej? Niestety nie, nie zachowały się listy kochanków. Cała ta znajomość i związane z nią uczucia bledną przy kolejnej miłosnej relacji Paderewskiego. Tu możemy znowu bez zawahania mówić o miłości. W Paryżu poznał bowiem… nie, wcale nie kolejną dziewczynę z Francji a Polkę. Helenę Górską.

żart z epoki: Policja chroni Paderewskiego przed fankami; fot. Polona
Ignacy Jan Paderewski z gośćmi w trakcie obiadu w jadalni wilii Riond Bosson w Morges, lata 20.; fot. Wielkopolskie Muzeum Niepodległości

Warto pamiętać, że z uwagi na emigrację polityczną, naszych rodaków było wtedy we Francji niemało. Helena była bardzo ładna (aparycję odziedziczyła w dużej części po matce-Greczynce), jednak nie tym ustrzeliła naszego Ignacego. Żeby to w pełni zrozumieć, warto szybko przypomnieć sobie historie relacji Paderewskiego z kobietami: matka zmarła szybko, żona również, z księżną miał tylko romans… Ignacy Jan Paderewski nie zaznał zatem kobiecej opiekuńczości i czułości. To właśnie urzekło go w Górskiej najmocniej, choć zaczęło się bardzo niepozornie. Helena zaproponowała bowiem, że zaopiekuje się niepełnosprawnym synem Ignacego. Zapewne wtedy jeszcze żadne z nich nie planowało się zakochać. Tym bardziej, że Helena… miała męża! Helena i Ignacy zaczęli się w sobie podkochiwać coraz mocniej, a pan Górski zdawał się tego nie zauważać. Być może liczył na to, że żonie przejdzie. Niestety (dla niego) nie miał racji. Nie obeszło się bez łez, jednak Helena unieważniła swoje dotychczasowe małżeństwo i z radością wyszła za Ignacego. 

Tym razem nasz bohater miał przeżyć z żoną długie lata, a wiele z nich spędzili w wyjątkowo pięknych okolicznościach przyrody.  Przeprowadzili się bowiem do Szwajcarii, a z ich domu rozciągał się wspaniały widok na Jezioro Genewskie. Jak na Polaków przystało, prowadzili dom otwarty, czyli taki w którym goście są mile widziani. Zwłaszcza jak grają w brydża, którego małżeństwo uwielbiało. Z racji charakteru swojej pracy, Ignacy nie zawsze mógł być w domu, jednak pod nieobecność męża, Heli wcale się nie nudziło, bo profesjonalnie… hodowała kury. Takie superkury! W tej branży była gwiazdą porównywalną do Paderewskiego wśród fanów i znawców muzyki. Za swoją hodowlę do pierwszej wojny światowej, druga żona Ignacego Jana Paderewskiego zgarnęła 300 nagród!

Riond Bosson - willa I.J. Paderewskiego w Morges (widok od strony parku i jeziora Genewskiego); fot. Wielkopolskie Muzeum Niepodległości
Ignacy Jan i Helena Paderewscy z gośćmi w Riond Bosson, lata 20.; fot. Wielkopolskie Muzeum Niepodległości

 Ignacy bardzo doceniał opiekuńczość i ciepło, jakim otaczała go żona. Inni jednak uważali to za irytujące. Zwłaszcza w momencie, kiedy Paderewski objął jedno z najważniejszych stanowisk politycznych w kraju, o czym więcej w odpowiedniej zakładce. Przykładów możemy sobie przytoczyć parę. Na przykład Helene potrafiła wejść do pokoju w trakcie przedłużającego się spotkania i skrzyczeć ministrów, że nie szanują zdrowia Ignacego. Innym razem członkowie partii PSL „Piast” już mieli rozpoczynać spotkanie z Paderewskim, kiedy przyszła Helena i rzuciła „Ignaś, proszę cię, chodź tu zaraz.” Panowie musieli czekać. Godzinę. Paderewski nie przejmował się jednak tym, że niektórzy uważają go za pantoflarza. Znalazł wreszcie miłość życia, czuł się z nią bezpieczny i zadbany. Kiedy Helena zmarła w 1934 roku, Ignacy bardzo to przeżył. Mało było sytuacji, które sprawiłyby u Paderewskiego niechęć do koncertowania, jednak śmierć żony była jedną z nich. Niech to będzie wyznacznikiem jak bardzo Ignacy kochał Helenę.