WALKA O POLSKĄ SPRAWĘ

,,Zabraniano nam Słowackiego, Krasińskiego, Mickiewicza. Nie zabroniono nam Chopina. A jednak w Chopinie tkwi wszystko, czego nam wzbraniano: barwne kontusze, pasy złotem lite, posępne czamarki, krakowskie rogatywki, szlacheckich brzęk szabel, naszych kos chłopskich połyski, jęk piersi zranionej, bunt spętanego ducha, krzyże cmentarne, przydrożne wiejskie kościółki, modlitwy serc stroskanych, niewoli ból, wolności żal, tyranów przekleństwo i zwycięstwa radosna pieśń.” 

-Ignacy Jan Paderewski

Ignacy Jan Paderewski przemawia na wiecu w Nowym Jorku w 1919 roku; fot. Wikimedia Commons

Mimo oszałamiającej kariery na skalę międzynarodową, Ignacy Jan Paderewski nigdy nie stał się ofiarą „sodówy.” Nie tylko zachował skromność i profesjonalizm ale – co równie ważne – nie zapomniał o swoim pochodzeniu. A to wcale nie było takie proste, bo pamiętajmy, że Paderewski nigdy w Polsce nie żył. Nie było jej bowiem na mapie. Nasz bohater czuł się jednak Polakiem, co podkreślał na przeróżne sposoby. Pomagał finansować organizacje krzewiące pamięć o Polsce, dorzucił się do budowy pomnika Kościuszki w Chicago, a innym razem dokonał czegoś wyjątkowo odważnego. Gdy po jednym z koncertów wielkiego talentu, jak przystało na rosyjskiego pianistę, pogratulował mu car Mikołaj II… to nasz bohater odparł: „Najjaśniejszy Panie kiedy ja jestem Polak.”

Ignacy Jan Paderewski wśród tłumu warszawiaków na Krakowskim Przedmieściu (w tle widoczny Pałac Kazimierzowski) styczeń 1919; fot. Wielkopolskie Muzeum Niepodległości

Wielu historyków uważa, że przełomowym momentem dla Paderewskiego było wygłoszenie przez niego mowy podczas odsłonięcia pomnika grunwaldzkiego w Krakowie w 1910 roku. Przemówienie było niesamowite, a reakcja wzruszonych rodaków przeszła oczekiwania samego autora. Po odsłonięciu pomnika rozbujała się zresztą niemała manifestacja niepodległościowa! Być może to właśnie wtedy Ignacy zadecydował w pełni wykorzystać swoją obłędną popularność by pomóc polskiej sprawie. Inni twierdzą, że stało się to w momencie wybuchu pierwszej wojny światowej, kiedy to Ignacy zdał sobie sprawę jaka to dobra okazja by odzyskać niepodległość. Tylko teraz wypada zadać sobie pytanie: niby jak chciał walczyć swoją popularnością? Co niby miał robić? Grać na fortepianie, że Polakom jest smutno? Między innymi właśnie tak.

Po tym jak w pierwszej fazie wojny, razem ze swoim kumplem, Henrykiem Sienkiewiczem, pomagał Ofiarom Wojny w Polsce, Ignacy ruszył w trasę koncertową po Stanach Zjednoczonych. Sale znów pękały w szwach, ale widzowie nie do końca spodziewali się takiego przebiegu koncertu. Bowiem Ignacy wychodził na estradę i wcale nie od razu zasiadał za fortepianem. Przed każdym show opowiadał zgromadzonym o polskiej sprawie, o strasznym położeniu swoich rodaków i o nadziei na odzyskanie niepodległości. Dzięki tym występom wielu Amerykanów usłyszało o Polsce pierwszy raz w życiu. To jednak był tylko jeden z elementów trasy Paderewskiego.

Ignacy postanowił wykorzystać swoją popularność i kontakty, by spotkać się z samym prezydentem USA, Woodrowem Wilsonem! Oczywiście gospodarz nie mógł przepuścić takiej okazji i poprosił gościa o krótki recital w Białym Domu. Domyślał się jednak, że Ignacy chce  się z nim spotkać nie tylko, żeby pokazać jak ładnie umie grać. Oczywiście miał rację. Spotkanie z Wilsonem miało miejsce w styczniu 1917 roku, a wówczas każdy ogarnięty polityk domyślał się już, że wojnie bliżej już do końca niż do początku. Paderewski przekazał prezydentowi USA memoriał, czyli taki tekst, w którym opisał ciężką sytuację swojego narodu. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Nie mamy stuprocentowej pewności, że to wyłącznie zasługa Ignacego Jana Paderewskiego, jednak spójrzmy na daty – 22 stycznia 1917 roku, czyli niedługo po spotkaniu, Wilson wydał orędzie do, a w nim  zawarł swój program pokojowy składający się z 14 punktów. Jednym z nich było utworzenie niepodległej Polski. To samo orędzie powtórzył jeszcze niecały rok później – 8 stycznia 1918 roku, zwracając się z orędziem do kongresu.

Arthur Szyk, "Wilson and Paderewski", 1939
Ignacy Jan Paderewski przemawia na przemawia na schodach pałacu Ligi Narodów w Genewie po zakończeniu jej pierwszego posiedzenia (15.11.1920); fot. Wielkopolskie Muzeum Niepodległości

Warto jednak wiedzieć, że Paderewski starał się jeszcze wywalczyć inne bonusy dla ojczyzny. Postulował na przykład o utworzenie stutysięcznej „Kościuszko’s Army” złożonej z Polaków mieszkających w USA, którzy jednak nie mieli tamtejszego obywatelstwa i w związku z tym nie byli zobowiązani do walczenia w amerykańskiej armii. Tu jednak sukcesu nie było, ale co próbował, to jego. W końcowej fazie wojny, naszego bohatera mianowano jeszcze przedstawicielem Komitetu Narodowego Polski w USA. Formalnie czyniło go to stronnikiem Romana Dmowskiego, jednak Paderewski nie chciał kurczowo trzymać się żadnej politycznej strony tylko dla zasady. Chciał dobra dla wszystkich Polaków. I takie podejście okazało się kluczowe w karierze, której nie do końca się spodziewał.